Uruchomienie bezpośredniego połączenia między Hongkongiem a Warszawą przez Cathay Pacific byłoby jednym z najważniejszych wydarzeń dla polskiego rynku lotniczego ostatnich lat. Nie chodzi wyłącznie o kolejną trasę dalekodystansową, ale o jakościową zmianę pozycji Polski w globalnej siatce połączeń. Na uruchomienie rejsów przyjdzie jednak poczekać dłużej – umowa lotnicza wciąż nie jest ratyfikowana.
Hongkong to jeden z najważniejszych portów przesiadkowych Azji. Dla pasażerów z Polski bezpośredni lot z Lotniska Chopina do portu lotniczego Chek Lap Kok oznaczałby dostęp do rozbudowanej siatki połączeń w regionie Azji i Pacyfiku – do Chin kontynentalnych, Japonii, Korei Południowej, Azji Południowo-Wschodniej czy Australii i Nowej Zelandii. Dziś wielu podróżnych korzysta z przesiadek w hubach Europy Zachodniej lub na Bliskim Wschodzie. Wejście Cathay Pacific do Warszawy zmniejszyłoby zależność od tych kierunków i skróciłoby czas podróży do licznych destynacji w regionie Dalekiego Wschodu.
Rynkowy prestiż
Pojawienie się azjatyckiego przewoźnika tej klasy oznaczałoby realne zwiększenie konkurencji na trasach do Azji. Dla pasażerów przełożyłoby się to na: większą dostępność miejsc w sezonach wysokiego popytu, bardziej konkurencyjne taryfy biletowe i poprawę jakości produktu na trasach międzykontynentalnych. Jednocześnie byłby to sygnał, że warszawski rynek osiągnął dojrzałość, pozwalającą przyciągać globalnych graczy spoza Starego Kontynentu.
Hongkong od dekad pozostaje jednym z kluczowych centrów finansowych i handlowych Azji. Bezpośrednie połączenie lotnicze ułatwiłoby kontakty biznesowe, podróże służbowe oraz rozwój relacji handlowych między Polską a regionem Azji i Pacyfiku. Dla firm z sektora logistycznego, nowych technologii czy e-commerce bezpośredni most powietrzny oznaczałby szybszy dostęp do partnerów i rynków azjatyckich. Z kolei dla inwestorów z Azji – łatwiejsze wejście do Europy Środkowo-Wschodniej przez Warszawę.
Dla warszawskiego portu lotniczego im. Fryderyka Chopina byłby to krok w stronę umocnienia roli regionalnego hubu. Obecność renomowanego przewoźnika z Dalekiego Wschodu zwiększyłoby prestiż portu, poprawiłoby jego rozpoznawalność w globalnej siatce i mogłoby zachęcić kolejnych przewoźników z regionu do analizy wejścia na polski rynek (o ile debiutu rynkowego nie ograniczałyby bilateralne umowy o komunikacji lotniczej). Co istotne, Warszawa mogłaby stać się punktem przesiadkowym nie tylko dla pasażerów z Polski, ale również z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i państw bałtyckich, którzy dziś często wybierają inne europejskie lotniska w przypadku podróży do Hongkongu.
Debiut Hongkongu odłożony w czasie
Aktualnie – niestety – brak jest podstaw prawnych do wykonywania regularnych przewozów lotniczych na trasie między Warszawą a Hongkongiem, gdyż ratyfikacja bilateralnej umowy o komunikacji lotniczej stanęła w miejscu, a – jak wskazuje Wydział Komunikacji Urzędu Lotnictwa Cywilnego – „na tym etapie nie jest możliwe wskazanie terminu zakończenia procedowania stosownej umowy”. Polskie Porty Lotnicze – operator m.in. Lotniska Chopina – potwierdzają „dalsze zainteresowanie uruchomieniem kierunku”. Opóźnienie prawno-administracyjne wpływa bezpośrednio (i pośrednio) na utratę przez Warszawę lukratywnego rynku, gdyż połączenia z Hongkongiem rozwijają inne europejskie lotniska.
Wejście hongkońskich linii lotniczych Cathay Pacific miałoby również wymiar symboliczny. Pokazywałoby, że Polska przestaje być rynkiem peryferyjnym w globalnym lotnictwie, a staje się partnerem zdolnym generować stabilny ruch dalekodystansowy. Dla branży lotniczej (przewoźników) byłby to dowód, że popyt na połączenia między Europą Środkową a Azją jest wystarczająco silny, by uzasadnić operacje jednego z najbardziej rozpoznawalnych przewoźników regionu.
Konkurencyjny produkt premium
Połączenia na Stary Kontynent (Barcelona, Bruksela, Frankfurt, Londyn, Madryt, Manchester, Mediolan, Monachium, Paryż, Rzym, Zurych) azjatycki operator wykonują za pomocą albo airbusów A350, albo boeingów 777. Można domniemywać, że debiut Cathay Pacific w Warszawie wiązałby się z regularnymi operacjami nowoczesnych szerokokadłubowców francuskiej produkcji, gdyż boeingi o wysokiej pojemności hongkońskie linie lotnicze wykorzystują do obsługi połączeń o bardzo wysokim popycie: np. Frankfurt, Londyn i Paryż.
Produkt pokładowy Cathay Pacific sprawdziliśmy w locie Hongkong – Bruksela. To połączenia, które obsługują airbusy A350-900. Trzeba uczciwie powiedzieć, że oferta hongkońskich linii lotniczych byłaby na warszawskim rynku lotniczym game-changerem, nawet jeśli pod uwagę weźmie się wyłącznie ekonomię, w której podróżuje 90 proc. pasażerów. Obecnie żaden globalny przewoźnik, który realizuje operacje do i z Lotnbiska Chopina, nie oferuje takiego produktu. Chociaż segment ekonomiczny nie oferuje luksusów klasy premium, hongkoński przewoźnik konsekwentnie utrzymuje wysoki standard usług w porównaniu z globalną konkurencją, zwłaszcza unijną.
Rynkowy game-changer
Cathay Pacific nie byłyby jedynie nowymi liniami lotniczymi w rozkładzie Lotniska Chopiona. Bezpośrednia loty między Warszawą a Hongkongiem zapewniłyby potencjalną zmianę układu sił na rynku dalekodystansowym w Polsce, dzięki czemu pojawiłyby się: większa konkurencja, nowe możliwości biznesowe i wyraźne wzmocnienie pozycji Warszawy w globalnej sieci połączeń lotniczych. Dlatego właśnie takie wejście można uznać za prawdziwy game-changer rynkowy.